• Wpisów:56
  • Średnio co: 30 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 10:59
  • Licznik odwiedzin:4 430 / 1742 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
No to mamy WAKACJE.
BANG .!
Jakie plany na wakacje.?
Ja zamierzam z przyjaciółką je spędzić .
By: Lenka und Pomyluna
 

 
Cześć wszystkim .
No to tak, jestem chora od poniedziałku.
Byłam u lekarza,ale pani doktor stwierdziła,że gardło nie jest czerwone,ale mam wirusa.
Także dostałam lekarstwa i do budy nie chodzę .Jupi ..!
Dodam zdjęcia tych lekarstw.
Wiem,że nie potrzebnie,ale tak mi się jakoś chce.
Trochę opiszę poniedziałek i wtorek i dzisiaj.
To tak.
W poniedziałek miałam iść do szkoły,gdy się obudziłam strasznie bolało mnie gardło,do budy miałam na 7:40, koszmar. Po czym stwierdziłam,że za bardzo źle się czułam, i zadzwoniłam do starszej,żeby nie było,że udawałam.O ósmej poszłam do lekarza,no i dostałam te pieruńskie lekarstwa.
Po powrocie do domku,zjadłam śniadanko, wypiłam cieplutką herbatkę.( Mm pyszna ) Przebrałam się w moją piżamkę i położyłam się do łóżka,szybko zasnęłam i wstałam dopiero o 13. Później zeszłam na obiadek, i trochę posiedziałam przed telewizorkiem.No i mamy wieczór. Wieczorem weszłam na neta,ale nie miałam siły napisać notki.Wybaczcie. Poszłam spać było około 23.
WTOREK:
Wstałam o 9:50.Kolejno zeszłam na dół, gdzie czekało na mnie smaczne śniadanko.Około godziny 15 byłam tak wyczerpana,że zasnęłam i spało mi się tak smacznie aż do 17.Jak się obudziłam krzyknęłam tylko -Ja p****ę -. Później włączyłam TV i oglądałam Szpital i Ukrytą prawdę. Znów weszłam wieczorkiem na neta,ale jakoś mi się nie chciało nic pisać. Zasnęłam około godziny 24.
DZISIAJ :
Wstałam o 8:30. Zjadłam śniadanko.No i się nauczyłam wiersza ,,Między nami nic nie było'' Miałam go w gimnazjum ,ale kompletnie nic nie pamiętałam. Później zrobiłam porządek w szafach, i weszłam na kompa. No i do tej pory siedzę.
Mam takiego lenia,że masakra.
Toby było na tyle.
Ale teraz tak..
W całym domu pachnie bzem.Uwielbiam bzy szkoda,że one tak krótko kwitną.Teraz sobie oglądam Ukrytą prawdę.Masakra ten chłopak ..Idiota jeden.
I sobie po cichu w słuchawce leci piosenka.
To by było na tyle ,może jeszcze wieczorem coś napiszę .
  • awatar SUPREME ♥: ojeej. życzę szybkiego powrotu do zdrowia! ;) LemON!! jaaaaj. zapraszam do mnie c:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
`"Szczęściem może być każdy uśmiech, każdy dobry uczynek, nowy dzień, nowa wiadomość, dobra ocena, przyjaciel, spełnione marzenie . . . a moim szczęściem jest to, że żyję wśród Was"
 

 
- chcesz ze mną chodzić przez internet ?!
- dobrze. kocham Cię i dla Ciebie zrobię wszystko. od dziś dostajesz buziaki przez sms'y. w przyszłości weźmiemy ślub przez gg, a dzieci zrobimy przez poszkole. co kochanie, podoba Ci się ten pomysł ? ; p
 

 
'Nie potrzebuję romantycznych kolacji. możesz wziąć reklamówkę z winem i worek malin. możesz jak zwykle pachnieć nikotynowym dymem, to nieważne.
 

 
nie jestem s*kowatą pie*rzoną księżniczką, nie mam przyjaciela geja i nie palę grubych, tanich papierosów. ale rumienię się na Twój widok. paradoksalnie jestem wulgarna i chyba z każdym dniem coraz bardziej chamska
 

 
I obiecuję Ci, że kiedyś mnie nie poznasz. I będziesz tak cholernie o mnie zazdrosny! Będziesz żałował, że mnie tak po prostu zostawiłeś.
 

 
a każdą ważną informację jaką mam komuś do przekazania czy do zabrania czegoś z domu - zapisuję na kartce i przywieszam na lustro.
 

 
Przyjaźń, która trwała kilka dobrych lat, rozwaliła się w jeden dzień. Być może już dawno nie było tak, jak powinno być, a być może nigdy nie było. Przykre jest to, że nie potrafiłyśmy cieszyć się szczęściem jakie miałyśmy w postaci przyjaźni . Chyba zapomniałaś, jakimi oddanymi przyjaciółkami byłyśmy kiedyś.
 

 
Już wiem czym jest Przyjaźń. To tęsknota za każdą staconą chwilą, To śmianie się z głupich historii, To płakanie przy każdej rozterce, To rozmowa na wszystkie tematy, te zabawne i te tragiczne. To wiara,że bedzie dobrze, To wspólne zataczanie sie przez codzienność. Bo przyjaźń to TY i JA
 

 
Gdybyś napisał o 3 w nocy, że chcesz mnie zobaczyć, ja bez namysłu wybiegłabym z domu. pokonałabym w kilkanaście minut dzielące nas kilometry. nawet boso. Uwierz..
 

 
uwielbiam od niego dostawać SMS-y o godzinie 17:17 z treścią : ''kocham cię ;*
 

 
Jestem z tych ludzi, którzy odróżniają 'Pepsi' od 'Coca-Coli' i 'sory' od 'przepraszam'.
 

 


Chłopak: Kochanie musimy porozmawiać...

Dziewczyna: Kamil co masz na myśli?

Chłopak: Stało się coś ważnego...

Dziewczyna: Co się stało? Czy to coś przykrego?

Chłopak: Nie chcę Cię zranić Kochanie...

Dziewczyna: {Myśli o tym żeby tylko z nią nie zerwał bo tak bardzo go kocha}

Chłopak: Kochanie jesteś tam?

Dziewczyna: Tak jestem, to co takiego ważnego się wydarzyło?

Chłopak: Nie jestem pewnien... Czy powinnienem Ci to powiedzieć...

Dziewczyna: Jeśli już o tym mówisz to prosze dokończ co chciałeś powiedzieć...

Chłopak: Przenosze się...

Dziewczyna: Kotku o czym ty mówisz? Nie możesz mnie zostawić! Ja tak Cię bardzo Kocham...

Chłopak: Nie o to chodzi... Wyprowadzam się... daleko...

Dziewczyna: Dlaczego, przecież cała twoja rodzina tu mieszka?

Chłopak: Nie, nie o to chodzi ... Przeprowadzam się daleko...

Dziewczyna: Nie moge w to uwierzyć!

Chłopak: Ojciec mnie wysyła do szkoły z internatem w innym kraju...

Ojciec podnosi słuchawkę telefonu i krzyczy: Eryka ile razy mówiłem Ci nie rozmawial ja chłopakami przez telefon z chłopakami? Rozłącz się!!!

Chłopak: WOW! Twój tata ma głos jakby był naprawde wściekły...?

Dziewczyna: Ale wiesz jaki on jest... Ale ty nie możesz mnie zostawić ...

Chłopak: A uciekłabyś razem z mna ?

Dziewczyna: Kotku, dla Ciebie wszystko, ale nie moge mój ojciec by zwariował...

Chłopak: {smutny} To ok, rozumiem... Chyba...

Dziewczyna: {Myśli nie moge uwierzyć że to naprawdę się dzieje}

Chłopak: Musimy się dzisiaj zobaczyć... Muszę Ci coś dać...Bo jutro wyjeżdzam... Bo jutro wylatuje 1-80 z samego rana...

Dziewczyna: Ok.. Wymknę się z domu.. Bądź za 10 min w za 10 min

Chłopak: Dobra, już idę...

Spotykają się w parku, przytulają się do siebie...Chłopak daje dziewczynie list

Chłopak: Proszę to dla Ciebie ja już muszę lecieć...

Dziewczyna: {Ociera łzę i zaczyna płakać}

Chłopak: Kochanie nie płacz...wiesz że Cię kocham i nic tego nie zmieni ale musze wyjechać...

Dziewczyna: Ok {Odchodzi dalej płacząc}

Gdy już są w domu dziewczyna zaczyna czytać list który dostała.

"Eryka wiesz że się przenoszę. Wydaje mi się że łatwiej jest mi napisać list w którym opisuje ile dla mnie znaczysz. Prawdą jest że nigdy Cię nie kochałem. Jesteś moja suką i nigdy o tym nie zapomnij. Nigdy mnie nie obchodziłaś. Nigdy nie chciałem się z toba spotykać lub rozmawiać. Nawet nie masz pojęcia jak bardzo Cię nie nawidze!!! Nigdy nie zrobiłaś odpowiedniej rzeczy i nigdy Cię nie było obok mnie. Nigdy nie myślałem że mogę kogoś nienawidzieć tak bardzo jak nie nawidze Ciebie! Nigdy nie chcę Cię widzieć na oczy... Nigdy nie będę za tobą tesknić za całowaniem się z toba i przytulaniem. Nigdy nie będę za tobą tęsknił. Przysięgam Ci to! Nigdy Cię nie kochałem. I masz o tym pamiętać suko! Zatrzymaj sobie ten list bo to może być ostatnia rzecz jaką dostałaś ode mnie. Cholera nie nawidze Cię rozumiesz?! Nie nawidze!!"

Dziewczyna: {Zaczyna płakać wyrzuca list do śmieci i płacze przez kilka godzin.}

Po tygodniu ciągle chodzi zapłakana i ma depresje i nagle dzwoni telefon.

Koleżanka: Hey. Jak się czujesz?

Dziewczyna: Nie moge w to uwierzyć. Myślałam, że on mnie kocha.

Koleżanka: Aha Kamil do mnie dzwonił kilka godzin temu.. Mówił żebyś poszukała czegoś w kieszeni od kurtki czy coś takiego...
Dziewczyna: Umm... Ok...

Znajduje kartkę papieru w kieszeni.

"Kochanie mam nadzieje że znajdziesz to za nim odczytasz list ode mnie. Myślałem że twój ojciec mógłby znaleść więc pozmieniałem kilka słów...

Nie nawiść = Miłość

Nigdy = Zawsze

Suko = Kochanie

Nie będę = Będę.

Mam nadzieje że nie wziełaś tego na poważnie bo kocham Cię całym sercem i było mi ciężko Cię zostawić!"

Dziewczyna: A jednak on mnie kocha! Musiał wsunąć to do mojej kieszeni gdy się przytulaliśmy!!!

Koleżanka: To super!! Musze lecieć ... Zadzwoń do mnie poźniej..Ok?

Dziewczyna: Ok. Będę w domu czekać może zadzwoni do mnie...

Włącza TV...

WAŻNA WIADOMOŚĆ!

Samolot 1-80 rozbił się podczas lotu do szkoły z internatem za granicą.

3 Dni poźniej popełnia samobójstwo bo już nie ma po co żyć. Największa miłość jej życia nie żyje.

Następnego dnia ktoś dzwoni ale nikt nie odbiera więc zostawia wiadomość.

Chłopak: Cześć, Tu Kamil. Chyba nie ma Cię w domu więc zostawiam wiadomość że żyje. Nie poszedłem na samolot. Nie mogłem Cię zostawić.

Kamil zostaje sam na zawsze. Nie wiedząc że jego ukochana nie żyje.
 

 
Ona- Była szarą myszką, ciągle nie wierzyła że on naprawde ją kocha...
On- Najpopularniejszy chłopak w szkole, mógł mieć każdą, a wybrał właśnie ją...
Oni- Razem tworzyli idealną parę jak z bajki...
Byli bardzo szczęsliwi wydawało się że nic nie może popsyć ich szczęścia...
Ale pewnego dnia ona chciała się dowiedzieć czy naprawde ją kocha, poszła więc do niego...
Ona: Lubisz mnie?
On: Nie...
Ona: Myślisz że jestem ładna?
On: Nie...
Ona: Jestem w twoim sercu?
On: Nie...
Ona: Gdybym odeszła tęskniłbyś??
On: Nie...
Chciał powiedzieć jej coś jeszcze, ale ona nie słuchała, wybiegła z płaczem z jego domu...
Oczy miała tak zapłakane że nie zauważyła nadjeżdzającej ciężarówki...
Nie miała szns zginęła na miejscu...
Nikt nie podejżewał ,że zakończu swoje życie na tej ziemi w taki sposób...
Dwa dni odbył się pogrzeb...
Po pogrzebie wszyscy się rozeszli został tylko on...
Uklęknął i zaczoł mówić szeptem:
Na początku chciałbym się przeprosić Skarbie bo to moja wina...
A teraz powiedzieć to czego nie zdazylem powiedziec podczas naszej ostatniej rozmowy...
Nie lubie cie tylko KOCHAM...
Dla mnie nie jestes ladna tylko PIENKA...
Nie jestes w moim sercu bo JESTES MOIM SERCEM
Nie tesknil bym za toba, tylko UMARL bo nie mozna przeciez zyc bez serca.
Wyja kartke a nastepnie napisl na niej kilka slow, po czy schowal ja spowrotem do kieszeni...
Tym czasem jego rodzice czekali w domu...
Ale wciaz nie wracal jego matka postanowila pojechac na cmentarz sprawdzic czy nadal czuwa przy gronie ukochanej...
Byl, czuwal, jego matka podeszla i powiedziala...
Kochanie wracajmy do domu nie ma sensu to dluzej siedziec, wracajmz do domu...
Odpowiadala jej tylko cisza...
Prosze Cie chodzmy, jesli zechcesz to przyjedziemz tu jutro...
Prosila syna matka, ale i tym razem nik nie odpowiedział...
Chwyciła go za rękę był zziębnięty, a było ciemno więc nie mogła zobaczyć jego twarzy...
To, że marzniesz tutaj nie wróci jej życia...
I tym razem nie usłuszała odpowiedzi, odruchowo sprawdziła puls- był niemalże niewyczuwalny...
Zadzwoniła po karetkę...
Przyjechała po 10 minutach...
Kiedy położono go na noszach z kieszeni wypadła mu kartka na której pisało...
kochałem ją, była dla mnie najpiekniejsza, była moim sercem a przecież nie można żyć bez serca...
Matka przeczytała kartkę chwilę później...
Lekarz stwierdził zgon..
Przyczyna: Brak serca...
 

 
Edyta samotnie wychowywała córkę Klaudię.

Zaszła w ciąże w wieku 16 lat.

Gdy jej chłopak się o tym dowiedział zagroził jej -

Albo ja albo bachor!Masz usunąć ciąże, inaczej z nami koniec!.

Edyta wybrała

Urodziła dziecko,a chłopak poprostu odszedł

Rodzice pomagali Edycie wychowywać Klaudię

Jednak gdy Klaudia ukończyła 15 lat

Edyta postanowiła zacząć nowe życie

Wyprowadziła się od rodziców do innego miasta

Jednak w nowym miejscu Klaudia nieczuła się dobrze

Chodziła ciągle smutna, często płakała

Edyta niewiedziała co się z nią dzieje

Pytała ale Klaudia mówiła: "wszystko jest dobrze"

Edyta w to wierzyła do chwili....

Znalazła na stole list

"mamo ja niedaje rady...

niepotrafie tak żyć...

wszystko się zmieniło...

od kiedy tu zamieszkałam...

od kiedy zmieniłam szkołe było tylko gorzej...

Niemam do ciebie żalu...

Pamiętaj że bardzo cię kocham...

Niemoge tego znieść..

Mówiłam że jest dobrze...

kłamałam...

w tej nowej szkole, trudno mi o tym mówić...

znosiłam wyzwiska, poniżanie...

obmacywanie, groźby...

Bałam się tobie powiedzieć...

bałam się że będzie gorzej...

ale teraz to koniec...

koniec mego cierpienia...

niemiej do mnie żalu...

Przemyślałam tą decyzje...

chcę poprostu z tym wszystkim skończyć...

skończyć ze swoim życiem...

proszę cię pamiętaj mnie...

Bardzo cię kocham...

Klaudia..."

Edyta była roztrzęsiona

Weszła do pokoju Klaudi

W pokoju leżały rozwalone opakowania po tabletkach

Wezwała karetkę

Klaudi niedało się uratować..

Edyta bardzo to przeżyła

jakby straciła część siebie

To właśnie ją nosiła przez 9 miesięcy

Karmiła własną piersią

Uczyła ją stawiać pierwsze kroki

Uczyła ją miłości, życia

pomagała odrużnić dobro od zła

Zaprowadzała do przedszkola

Zawoziła do szkoły

Cieszyła się z jej sukcesów

Wrazie niepowodzeń wspierała całym sercem

Wychowywała ją

I straciła swoją ukochaną córeczkę

Swój jedyny skarb.

Edyta długo niemogła dojść do siebie

Klaudia była wciąż obecna w jej snach

W jej myślach

Wkońcu niewytrzymała

Odkręciła gaz

Usnęła

Nieobudziła się

Dopiero w tym drugim świecie

Mogła znów ją przytulić

I znów usłyszeć:

"Kocham cię mamo"
 

 
Ta miłość była...

Jak spełniony sen...

Jak...W bajce!

NIestety życie to nie bajka...

I nie wszystko układa się tak, jabyśmy tego pragneli.

Szybko się nią znudził...Porzucił jak zurzytą zabawkę.

Najgorsze w tym wszyskim było to, że ona ciągle wierzyła...Wierzyła, że on jeszcze do niej wróci, że to tylko głupi dowcip...

"Przeciesz on mnie kocha!

Kocha mnie do cholery!"-

krzyczała łkając, coraz bardziej wątpiąc w swoje słowa...

Dopiero wtedy, gdy pewnego dnia zobaczyła go z inną, zrozumiała...

Dotarło do niej że to koniec.

A wtedy...

PŁAKAŁA.

Ciągle płakała...

Wiele minut,

Wiele godzin,

Wiele dni...

Łzy skapywały jej strumieniami po policzkach...

Pisała do niego, dzwoniła...

Nie odpowiadał.

Rozsądek mówił jej, żeby zachowała jeszcze ksztę godności, żeby dała sobie z nim spokuj i odeszła z podniesioną głową.

Ale ona nie potrafiła.

Tak bardzo go kochała...

nie odpoiwadał na jej wiadomości, więc postanowiła pujść do niego do domu.

Gdy otworzyła drzwi, zaczeła go błągać, prosić żeby wrócił...

Mówił, żeby dała sobie spokój, że już go nie kręci, że...

Dziewczyna poczuła, jak na rzęsie kręci jej się łza.

"Co mam zrobić żebyś do mnie wrócił, no co?!Mam uklęknąć?!-wołała.

Gdy chłopak zatrzasnął za nią drzwi, padła na kolana waląc w nie i łakając.

[pomyślcie jak bardzo go kochała, że zniżyła się do tego czynu!]

Wróciła do domu.Co innego mogła zrobić?!

Pobiegła do łazienki, zamykanąc za sobą drzwi.Sięgneła do z lekarstwami...

Ładowała do siebie co się dało, nie patrząc na nazwę leku...

Po godzinie jej tata chciał dostać się do zamknietej na cztery spusty łazienki. W końcu udao się...

zastał córkę na ziemi z niewyczówalnym pulsem.

W szpitalu...

-Wiedzą państwo, jaki mógł być tego podówd?-zapytał doświadczony lekarz.

-Nie, nie mamy pojęcia!-płacząc powiedziała matka.

Dziewczyna lerzy już jeden dzień w szpitalu, żałując że jej się nie udało...

W pewnym momęcie drzwi gwałtownie się otwierają i...

...pojawia sie w nich jej chłopak.

Przepraszam, jej były chłopak...

-To przeze mniem, wiem.

Przepraszam, jaki ja byłem głupi...-dopiero teraz patrząc na jej bladą twarzyczkę i te piękne czerowne usta, zrozumiał coś... -Nic nie mów, proszę -Wszystko będzie dobrze.

Przez trzy dni i noce siedział przy jej łóżku.

-Dwie minuty, i nie było by jej przy nas- powtarzał lekarz.

Czwartego dnia, gdy dziewczyna miała już wychodzić, wymknął się i zostawił na stoliku list.

Rankiem odczytała go.

-Wiesz...-pisał-W liście jest mi to powiedzieć łatwiej.Dlatego nie poczekam na Twój powrót do domu, chcę, byś była z rodziną a nie z takim draniem jak ja...

Wiem że słowo PRZEPRASZAM teraz niczego nie zmieni, a mimo to Przepraszam Cię najmocniej, jak potrafię...

Nie liczyłem się z Twoimi uczuciami.Zachowałem się jak zwykły ham...Wiem...Wybacz mi, proszę.Przyrzekłem, że co tylko potrafię, żeby to naprawić.Wiem...Wiem że po tym wszystkim...

...że po tym wszystkim mnie znienawidziłaś.Miałaś prawo.Jestem zwykłym, nic nieznaczącym dupkiem!

Zwykła ze mnie świnia.

Lecz pod jednym względem sie zmieniłem...

To wydarzenie coś mnie zmieniło.

Dorosłem wreszcie do tego, by Ci powiedzieć, i mimo tego, że teraz pewnie masz mnie za nic, będę krzyczeć całemu światu,

że zrozumiałem że się zakochałem.

Dziewczyna nie mogła czytać dalej .Łzy spływały jej po policzkach, jednak nadal patrzyła na zgrabne litery...

Miał piekny charakter pisma.

KOCHAM CIĘ, rozumiesz?!

Wiem....Zrozumiałem to za puźno.Jeżeli jeszcze kiedykolwiek chcesz mnie zobaczyć, powiedz a ja zjawię się

Dziewczyna wieedziała że to głupie, mimo to...

Wypowiedziała jego imię.

Wtedy wszedł do sali.

Czekał za drzwiami...

Chciał ujrzeć ją ostatni raz.

Nachylił się nad jej łóżkiem.

"Wiem, że masz mnie za kompletnego debila, ale to co napisałem, to prawda i...-nie dane mu było dokończyć.

Dziewczyna zamkneła jego usta gorącym pocałunkiem.

Mimo tego że tak bardzo ją zranił, tak strasznie skrzywdził...

Nadal go kochała.

Chłopak nie mógł w to uwierzyć...

Wybaczyła mu.

Dopiero teraz zrozumiał, że spotkał na swojej drodze prawdziwego anioła.

Rozpłakał sie jak małe dziecko i powiedział:

"Kochanie...

Już nogdy Cię nie zostawię!"
 

 
Nareszcie, zbliża się ta godzina, przyjazdu Michała. Michała - chłopaka, którego kocham nade wszystko. Kocham i nigdy kochać nie przestanę! Przyjechał! Widzę go, przytulam, całuje,ale jest coś nie tak. Wzrok nie jest taki ja dawniej, jego ramiona nie trzymają mnie w ogóle, a pocałunek - nie ma żadnego!
- Czy wszystko w porządku? - Pytam z nikłym uśmiechem na twarzy, lecz widziałam, że jego uśmiech znika, tak jak okręt za horyzontem.
- Moniko ja... - Urwał
- Nic nie mów! Ja wiem, że mnie bardzo kochasz. Nie musisz mi...
- Nie!!! - Krzyknął
- Co nie? - Widząc w jego samochodzie jakąś dziewczynę, zapytałam - A, to pewnie ta twoja kuzynka, o której pisałeś mi w listach. Tak?
- Nie! Moniko! Ty nic nie rozumiesz. Ja Cię już nie kocham, a ta dziewczyna w samochodzie to Anita, moja nowa dziewczyna.
- Co?! - Mówiąc to łzy płynęły mi z oczu jak fala morska.
- Widzisz Moniko, jest takie przysłowie: samochód sprzedawaj daleko od domu, a dziewczyny szukaj blisko domu.
Powiedział i odszedł. Co to ma znaczyć? Czy to już koniec mojego szczęścia? Dlaczego? - Myślałam.
Wybiegłam z mieszkania. Wybiegłam by zatrzymać moją jedyną miłość - krzycząc wbiegłam pod ruszający samochód. Dobrze wiedziałam, co robię. Kocham go i nigdy nie przestanę, bo jak mogę pokochać kogoś innego nie żyjąc na tym świecie. Tak właśnie umierają myślałam: Jestem,ale czy na pewno? Żyję,ale czy napewno tak jak chciałam? Wiem jedno, teraz już zawsze szcześliwie!
 

 
1 dzień z życia
Kilka minut temu zostałem powołany do życia na Ziemi. Istnieję. Powstałem z miłości moich rodziców. Czuję się wspaniale,jest mi ciepło i przyjemnie. Jestem taki szczęśliwy!! Bardzo chcę żyć. Bardzo dziękuję moim Rodzicom i Bogu,życie to największy i najwspanialszy dar, jaki mogli mi ofiarować. Będę im wdzięczny do końca życia. Żyję w mojej mamie. Ona jeszcze nic nie wie o moim istnieniu, ale czuję że bardzo, bardzo mnie kocha. Dziś po raz pierwszy słyszałem Jej głos,głos mojej Mamy. Jest taki ciepły. Moja Mama jest wspaniałą, dobrą osobą, czuję to. Już nie mogę się doczekać kiedy ją zobaczę.Na pewno jest bardzo piękna. Moja Mama...Moja... Kiedy zobaczę świat? Jak wspaniale jest żyć...
Wielka radość...
Hm...

2 dzień życia.
To już drugi dzień mojego życia. Jeszcze nie przypominam człowieka,ale przecież nim jestem? Już za 9 miesięcy ujrzę świat po raz pierwszy. Słyszę głosy mojej rodziny-już niedługo do nich dołączę. Dzisiaj usłyszałem imię mojej Mamusi-Karolina. Piękne,drogie mi imię...
Oczekiwanie...
Niecierpliwość...

30 dzeń życia
Liczę sobie już cały miesiąc. Ale urosłem! Przez ten czas wiele dowiedziałem sie o świecie. Moja Mama tak pięknie i dużo o nim opowiada. A jak pięknie śpiewa! Jestem z niej naprawdę dumny. Tak bardzo chcę zobaczyć to wszystko, o czym opowiadała. Dzisiaj byliśmy w lesie .Mogę powiedzieć że, ja też byłem. Przecież tam,gdzie ona,tam i ja. Czułem, że moja Mama jest tam szcześliwa,ze kocha to miejsce. Ja też je pokochałem,chociaż jeszcze go nie widziałem. Nie wiem,jak wygląda las,ale moja Mama uwielbia tam spacerować. Na pewno kiedyś mnie tam zabiorą,z Tatą.
Zaraz, co ja słyszę? Moja ukochana Mama właśnie dowiedziała się że w niej żyję!! Ale nowina! Wspaniale....Ale co to? Zaraz zaraz...Ona wcale się nie cieszy!! Co się dzieje? Dlaczego ona płacze?! A może to łzy szczęścia?!
Niepewność...

3 godziny pózniej...
Jestem ciekawy, jak zareaguje mój Tata na wiadomość, że za 8 miesięcy pojawię się na świecie. Na pewno będzie bardzo szczęśliwy. Stworzymy wspaniałą,kochającą sie rodzinę. Ja,Mama i Tata.
Cudownie,prawda?
No,ja też tak myślę!

kilka minut pózniej
Co to?! Co ja słysze?! Tata bardzo głośno krzyczy. Słowa wypowiedziane kilka sekund temu nadal słyszę bardzo wyrażnie. Mój ukochany Tata bardzo głośno krzyczał: ,,Karolina,Ty chyba kompletnie zwariowałaś?! Jak Ty to sobie wyobrażasz?! Zaczynamy studia,wszystko zaczynało się powoli układać a Ty teraz z ciążą wyskakujesz?! Jesteś kompletnie nieodpowiedzialna! To twój problem,mnie,to nic nie obchodzi! Dopóki się TEGO nie pozbędziesz,nie mamy o czym rozmawiać! Nie, nie, nie! Ja po prostu nie mogę w to uwierzyć! Zwariowałaś!! I to akurat teraz,kiedy zaczeliśmy wychodzić na prostą ?! '' Mama, szlochając,cicho powiedziała: ,,A Ty nagle nie wiesz skąd się dzieci biorą?! To jest NASZE dziecko. Ono stanowi dla Ciebie problem?! Sama jetem pełna niepokoju,nie wiem co robić. Oczekiwałam, że podtrzymasz mnie na duchu,powiesz że sobie poradzimy,że wszystko będzie dobrze,że jakoś się ułoży...Teraz jestem pewna że nie mogę na Ciebie liczyć. Tak naprawde to nigdy nie mogłam! Zawsze byłeś nieodpowiedzialnym człowiekiem! Ja chcę urodzić to dziecko! Już podjęłam decyzję!' Tata wysłuchał mamy a potem bardzo niewyrażnie rzucił: ,,jeśli nie pozbędziesz się TEGO to,z nami koniec!'' Wyszedł trzaskając drzwimi. Nic z tego nie rozumiem,ale boję się. Nikt,kto nie był w takiej sytuacji nie wie, co to strach o własne życie. O życie,którego pragnie się jak niczego innego na świecie. Czy mnie nazywa ''tym''?! Bardzo się boję. Poczułem uderzenie w brzuch. Boli,boli,bardzo boli...
Strach....

31 dzień z życia
Słyszałem rozmowę moich rodziców... Teraz dotarły do mnie słowa Taty. Stwierdził, że trzeba 'usunąć' problem....nie wiem co to znaczy,ale na pewno nie jest to nic dobrego....To ja jestem tym problemem? Nie wierzę...Przecież moja Mama mnie kocha i nie pozwoli zrobić mi krzywdy. To oczywiste...
Nadzieja,ale i rozpacz...

37 dzien z życia
Teraz rozumiem...moi rodzice mnie nie chcą. Nie chcą zebym żył. Słyszałem dziś rozmowę mojej Mamy z jej przyjaciółka,Marzeną. Mama płakała, mówiła że nie wie co robić, że to dla niej trudne. Zwierzyła się, że przeze mnie będzie musiała zrezygnować ze studiów,że zniszczę jej życie. Twierdziła, że jest za młoda na dziecko,nie poradzi sobie z wychowaniem.Naprawdę,bardzo chciałaby mieć dziecko,ale że, to nie jest odpowiedni moment w jej życiu. To dla niej bardzo trudna decyzja. Płakała,zwierzała się,że w pierwszej chwili była zdecydowana urodzić,pokonać wszystkie przeszkody,poradzić sobie ze wszystkimi kłodami rzucanymi jej pod nogi...Ale po rozmowie z Arturem,czuje sie rozdarta. Wie,że jest on nieodpowiedzialnym człowiekiem,ale ona nadal bardzo go kocha. Wiem,to dla niej ciężkie.Ale! Czy ona nie myśli o tym, co ja czuję?! Marzena milczała przez dłuższą chwilę. Aż w końcu wybuchła.Krzyczała: ,,Karolina,dziewczyno, jak możesz odebrać życie temu dziecku,nie dając nawet szansy poznania świata? Nie poznaję Cię!!! Zawsze byłaś przeciwna aborcji! Nie masz prawa decydować o życiu i śmierci,od tego jest Bóg! Żaden człowiek nie ma prawa odbierać drugiemu człowiekowi życia! Tyle razy rozmawiałysmy o karze śmierci dla zwyrodnialców którzy z zimną krwią zabijają niewinnych ludzi! A teraz,Ty,moja najlepsza przyjaciółka, chcesz zamordować małą bezbronną istotkę! To tak jakbyś zabiła część siebie.Dziecko, które chcesz zabić, jest przecież częścią Ciebie i mężczyzny którego kochasz! Wyobrażasz sobie ,że usuniesz tę ciążę i na drugi dzień o wszystkim zapomnisz?! Nie łudz sie! Każdego dnia,każdej minuty,będziesz myślała,czy byłby to chłopiec czy dziewczynka. Będziesz się zastanawiaćo kogo byłoby podobne? Ile by teraz miało lat? Jaki kolor miałyby jego oczy?! A kiedy przechodząc,w drodze do pracy,w pobliżu placu zabaw,będziesz widziała inne,wesoło bawiące się dzieci-będziesz myślała o tym które zabiłaś! Tak! ZABIŁAŚ!!! Wstydż sie,Karolina! Odpowiedz szczerze:chciałabyś żeby Twoja mama myślała tak, jak Ty,23lata temu?! Chciałabyś, żeby Cię ,,usunęła'' i w tak okrutny sposób pozbyła się problemu?! '' .Stwierdziła także że słowo ''usunąć'' łagodzi to co naprawde oznacza-morderstwo. Po tym słowotoku Mama wstała i bez słowa wybiegła z mieszkania Marzeny, zanosząc się płaczem. Postanowiła wybrać się do księdza, wieloletniego przyjaciela rodziny...Jest załamana. Mamo,czemu mi to robisz? Pozwól mi żyć!
Przerażenie...

40 dzień z życia
Po raz pierwszy jestem w kościele...Słyszę ciszę i cichą modlitwę mojej Mamy. Prosi Boga,aby jej pomógł. Nie wie, co robić...Poszła na plebanię,aby porozmawiać z księdzem. Jej dłonie drżały,podobnie jak głos. Był zupełnie inny niż zazwyczaj. Pełen rozpaczy,niepewności,a także bólu...Jest kompletnie zdezorientowana. Opowiadała o mnie, rzewnie płacząc przy tym. Mówiła że wie,że nie ma prawa decydować o tym, czy pozwolić komuś żyć. Ale także chciałaby skończyć studia,oszczędzić wstydu rodzinie. Nieślubne dziecko w małym miasteczku byłoby prawdziwą skandalem. Duszpasterz powiedział że wg Kościoła aborcja jest zabójstwem,grzechem śmiertelnym. Uświadamiał mojej Mamie że aborcja stanowi akt zabójstwa bezbronnej osoby ludzkiej i jest zarazem krańcowym przejawem ideologii pogardy dla życia ludzkiego ,,Karolinko,wiem że jest ci teraz bardzo,bardzo ciężko.Zacytuję Ci słowa Katechizmu Kościoła Katolickiego:' Życie ludzkie od chwili poczęcia winno być szanowane i chronione w sposób absolutny. Już od pierwszej chwili swego istnienia istota ludzka powinna mieć przyznane prawa osoby wśród nich nienaruszalne prawo każdej niewinnej istoty do życia (...)'
Jego głos był spokojny,ale stanowczy .Zapytał Mamę, czy na pewno pamięta jak brzmi piąte przykazanie Dekalogu. Mama szepnęła cicho, ale wyrażnie: ,,nie zabijaj '' a po jej policzkach płynęły łzy.
Wiedział, że nie może mamie niczego nakazać,prosił tylko ,żeby przemyślała swoja decyzję...Decyzję, która odbije się na całym jej życiu,niezależnie od tego, jaka ona będzie. Czasem myślę,że może bedzie lepiej, jeśli się nie urodzę? Jak poradzę sobie z myślą że najbliżsi ludzie na świecie chcieli mnie zabić?! Że oni mnie po prostu nie chcą?! Że mnie nie kochają?! Bez miłości będę niczym...
Bezsilność...
Nadzieja...
Nadzieja na życie...
Nadzieja na miłość..

42 dzień mojego życia
Mama nie spała całą noc.Płakała.Nadal nie wiem, co się dzieje...Słyszę, jak otwieraja sie drzwi gabinetu lekarskiego. Słyszę słowa mojej Mamy. Nazywa mnie ,,problemem". Lekarz mówi że ''szybciutko' może sie pozbyć tego problemu. Tanio.Opłata za śmierć. Ta okrutna rozpacz. Ta gorycz...Co to znaczy? Czy moja Mama chce mnie zabić? Mamo błagam,chcę żyć!!! BŁAGAM! To boli....Kręci mi sie w głowie,wszystko zaczyna wirować. Mamo co się dzieje?! Mamo,pomóż! Pomóż mi! Ten nieprawdopodobny ból!!! Bardzo boli....Wiem,nie słyszysz mojego głosu.Niemego wołania o pomoc...Krzyku starchu,bezbronności i ciszy...

Tu nie liczy sie czasu...
Mamo...? Mamo czemu mnie zabiłaś?! Czemu nie pozwoliłaś mi żyć? Tak bardzo chciałem zobaczyć świat. Ten las, w którym tak często spedzałaś czas...Spędzaliśmy go razem,chociaż Ty o tym nie wiedziałaś. Jestem pewny (tak...tak,byłem chłopcem...) że nie zapomnisz mnie do końca życia,Mamo..Tam, gdzie jestem, jest mi dobrze...Kocham Cię,Mam
 

 
Ona - ciągle uśmiechnięta, roztrzepana, szalona. Miała pełno pomysłów na każdy dzień, na każdy wieczór. To zawsze ona rozruszała każdą imprezę, nawet tę najsłabszą i nudną. Miała wielu przyjaciół. Kochała ich z całego serca. Potrafiła nie spać całą noc, słuchając w słuchawce, jak jej najlepsza przyjaciółka opowiada o najcudowniejszej randce, jaką kiedykolwiek przeżyła. Szczupła blondynka, duże niebieskie oczy... czasami wyglądała jak anioł. Na ulicy każdy chłopak się za nią obejrzał. Uśmiechała się i szła dalej. Dla niej wygląd nie miał znaczenia. Pielęgnowała to, co w środku. A "tu" też była aniołem. Pomocna, uczynna. Okaz energii. Ona, Karolina.- On uwielbiał imprezy, dziewczyny, alkohol i szybką jazdę. Nauka szła mu ciężko, ale był chłopakiem bystrym i inteligentnym. Wianuszek dziewczyn otaczał go już pod koniec gimnazjum, a gdy poszedł do liceum, zmieniał dziewczyny jak skarpetki. W miesiącu miał kilka. Bawił się nimi. Każdy to mówił i wiedział. Jednak mimo to miał wielu przyjaciół, którzy nie pochwalali jego zachowania, ale wiedzieli, że to przecież jego życie. Trudno było mu się oprzeć. Wysoki, wysportowany, ciemny blondyn. Niebieskie oczy i słodki uśmiech przyciągały każdą dziewczynę. Kumple uwielbiali w nim to, że kochał dobrą zabawę i wiedzieli, że zawsze mogą do niego przyjść, gdy rzuciła ich laska. Był lojalny wobec przyjaciół. Nigdy nie odbił dziewczyny swojego kumpla. Nie potrafił. Nawet, gdy ona chciała, on odmawiał, krzycząc na nią, co sobie wyobraża, zdradzając jego przyjaciela. On, Mateusz.Jak się poznali? Mateusza wyrzucili z liceum, w którym obecnie się uczył. Przenieśli go do klasy, w której była Karolina. Dziewczyna pamięta ten dzień, gdy Mateusz wszedł do sali. Każda z jej koleżanek od razu poprawiła włosy i uśmiechnęła się najsłodziej, jak potrafiła. On z niewinnym uśmieszkiem usiadł za Karoliną. Już wiedział, którą dziewczynę "zaliczy" jako pierwszą. Zawsze miał swój plan. Podszedł do Karoliny na długiej przerwie. Poprawił koszulę i wyszczerzył lśniące zęby. Przedstawił się i pocałował ją w dłoń. Każda dziewczyna patrzyła na tą scenę z zazdrością w oczach. Rozmawiali o jego poprzedniej szkole, o tej. Był miły i czarujący. Potrafił urzec dziewczynę w 20 minutWeszli razem do klasy, usiedli razem w ławce. Tak było przez najbliższy tydzień, aż Mateusz poprosił Karolinę, aby się z nim umówiła. Nie zgodziła się. Odeszła, pozostawiając Mateusza otępiałego, wpatrującego się w jej postać odchodzącą powolnym krokiem. Nie poddał się. Jeszcze żadna dziewczyna mu nie odmówiła. Wiedział, że wreszcie dojdzie do ich randki. Nie mylił się. Krążył koło Karoliny 2 tygodnie, aż wreszcie dziewczyna zgodziła się spotkać.Spędzili bardzo miło czas. Poszli na soczek, później do parku. Rozmawiali o wszystkim i o niczym. Zarówno o ważnych sprawach, jak i o tych błahych. Czuli się przy sobie bardzo swobodnie. Odprowadził ją do domu, pocałował? Pragnął tego. Nie dlatego, żeby ją "zaliczyć", ale żeby po prostu dotknąć jej lśniących ust. Oddała pocałunek. Był krótki, ale na pewno na długo zapamiętany.Mateusz nie wiedział, co się dzieje. Spędzał z nią każdy dzień, każdą wolną chwilę. Czuł się przy niej tak błogo. Pragnął dotykać jej włosów, całować usta, czuć jej obecność i zapach. Pomyślał to pierwszy raz, gdy siedział z kumplami na piwie i ona weszła z koleżankami. Takie niespodziewane spotkanie, w ogóle się nie umawiali. Wtedy, patrząc na nią, jak tańczy i rusza biodrami, pomyślał: "O nie? To nie możliwe. To nie może być prawda. Ja ją naprawdę kocham... kocham". Pokochał ją. Pokochał jej słowa, oczy, czyny. Chciał być z nią na zawsze. Na zawsze...- Ty kochasz Karolinę? Kochasz Ją? - usłyszał od swojej najlepszej przyjaciółki, gdy powiedział, co tak naprawdę czuje. Marta - przyjaciółka od lat. Nigdy nie popatrzyła na niego, jak na obiekt westchnień, tak samo było z nim. Znali swoje słabości, swoje mocne strony, każdy grzech i każde marzenie. A teraz Marta nie dowierzała własnym uszom. Mateusz się zakochał! Casanova, jakich mało, kochał naprawdę.- Powiedz jej to - poradziła mu Marta.- O nie. Tego nie zrobię. Nie wiem, czy ona mnie... - podparł policzek ręką i dalej kartkował zeszyt od biologii. Marta usiadła obok i oparła się o jego ramię.- Mateusz, nie przejmuj się. Coś wymyślimy... Powiesz jej, nawet gdybyś nie był pewien jej uczuć, ważne, że będzie wiedzieć, że ją kochasz. A ja wiem, że to prawdziwa miłość, jeszcze nigdy nie powiedziałeś o żadnej dziewczynie, że ją kochasz.W pewnym momencie zadzwonił telefon. Mateusz sięgnął do kieszeni po komórkę i odczytał sms-a: Jestem w barze. Wpadnij. Muszę Ci coś powiedzieć. To ważne. Karolina".Pojawił się po 10 minutach. Pocałował ją delikatnie w policzek i usiadł naprzeciw niej.- Co się stało? - spytał naprawdę przejęty. Martwił się, że coś się stało. Karolina siedziała smutna i zamyślona, aż w pewnej chwili rozpłakała się, zaniosła się strasznym płaczem. Mateusz wyprowadził ją z baru. Poszli usiąść na ich ulubioną ławkę do pobliskiego parku. Przytulił ją. Ona wtuliła się w niego i zaczęła szlochać. Nie wiedział, co się dzieje, co ma zrobić. Mówił, aby się uspokoiła, żeby mu powiedziała, co się stało, a ona jeszcze bardziej płakała. W końcu usiadła i powiedziała to w tak normalny, prosty sposób, jakby czytała książkę:- Jestem chora. Wczoraj były ostatnie badania. Mam raka mózgu. Lekarze dają mi małe szanse na przeżycie. Chemioterapia? chemioterapia chyba nic nie da?Podniosła wzrok. Mateusz stał, patrzył się w jej cudownie niebieskie oczy i płakał. Pierwszy raz. Ona ciągnęła:- Tak bardzo się cieszę, że cię poznałam. Chociaż wiem, że jestem kolejną twoją zdobyczą... ale się cieszę. Jesteś takim wartościowym chłopakiem. Tak bardzo... tak bardzo cię pokochałam.Wtuliła się w niego. Przytulił ją tak bardzo mocno, jakby ostatni raz trzymał ją w ramionach. Stali tak chwilę. Odgarnął jej włosy i wyszeptał:- Skarbie, ja też cię kocham. Naprawdę cię kocham. Z całego mojego serca. Tylko ciebie. Zawsze ciebie. Musisz żyć. Musisz. Rozumiesz?- Jak to? Co? Kiedy? Ale... Tak. Przyjadę.Mateusz rzucił telefonem o ścianę. Osunął się na ziemię, przykrył twarz dłońmi i zaczął płakać. Jego mama weszła do kuchni. Ukucnęła przy nim, a on wyrzucił z siebie potok słów, łkając przy tym jak małe dziecko. Umarła. Mój skarb. Lekarze dali jej rok, minęły 3 miesiące. Umarła. A mnie przy niej nie było...Mama przytuliła go, chociaż wiedziała, że to i tak nie pomoże.- Mateusz? Możesz przeczytać ostatni list Karoliny?- zapytała go mama dziewczyny.- Tak. Przeczytam.Było tyle ludzi. Wszyscy płakali. Jej ciało było ułożone w białej trumnie. W niebieskiej sukience i w delikatnych loczkach wyglądała jak mały anioł. Była aniołem. Każdy był tego pewien. Mateusz stanął przy trumnie. Wyciągnął pogniecioną kartkę i zaczął czytać."Kochani!Jestem taka słaba. Wybaczcie, że Was opuszczam. Moje ciało, chociaż dusza... Dusza zawsze będzie z Wami.Mamo, tato, dziękuje Wam za ciągłą opiekę i cierpliwość, to dzięki Wam zobaczyłam po raz pierwszy słońce, to dzięki Wam jestem.Przyjaciele, kocham Was, wiecie, prawda? Ale chcę wam to teraz powiedzieć, przez Mateusza. Kocham Was. Zawsze będę Was kochać. To wy dawaliście mi te chwile szczęścia. Dziękuję.Mateusz, skarbie, tak ciężko mi pisać do Ciebie. Kocham Cię. Kocham Cię czystą miłością. Zawsze tak będzie. Pamiętaj. Będę Twoim Aniołem Stróżem. Zawsze będę przy Tobie. Gdy będzie Ci źle wznieść oczy ku górze, ja będę siedzieć na którejś z gwiazd. Naszych gwiazd. Będę na Ciebie tutaj czekać. A kiedyś znów zatańczymy razem...Mamo, niech list przeczyta Mateusz. Tylko on pewnie się teraz trzyma.Skarbie, pomagaj moim rodzicom. Oni potrzebują teraz mnie, ale Ty jesteś częścią mnie. Pamiętajcie wszyscy o tym...Dziękuję?Karolina?Zgniótł kartkę w dłoniach. Zaczął płakać...- Skarbie, spotkamy się. Obiecuję Ci najwspanialszy taniec... ?powiedział, dotykając policzka dziewczyny.Każdy podchodził do trumny, Mateusz odszedł na bok. Usiadł na ławce, wyjął kartkę, napisał coś?Strzał.- Mateusz!!! Nie?Marta zemdlała. Mateusz leżał w kałuży krwi. Z pistoletem w dłoni. Łukasz, jej brat, podniósł kartkę leżącą obok. Zaczął czytać, łkając."Wybaczcie. Wybaczycie, wiem. Poszedłem zatańczyć pierwszy i ostatni taniec w niebie z moim aniołem. Będę z Wami. Tak samo jak nasz skarb. Pochowajcie mnie obok Karolinki. Teraz... Proszę. Chcę być z nią, Wybaczcie. Mamo, tato, Łukasz, trzymaj się stary. Marto. Przepraszam rodziców Karolinki. Miałem pomóc... Opowiem Wam kiedyś we śnie, co u nas. Obiecuję. Kocham Was, ale mojego anioła bardziej...Mateusz?...
 

 
Kochała go... Kochała go od dawna...Ponad życie! Wszystko co robiła, robiła z myślą o nim!
Zawsze nosiła z sobą mały portfelik, a w nim widniało jego malutkie zdjęcie, które zrobiła po kryjomu podczas wakacji.
Płakała przez niego, cierpiała jak nikt...Płakała z cierpienia, że serce bolało...
Zawsze marzyła, że kiedyś obudzi się rano, a on będzie tuż obok niej...
Wierzyła w te marzenia...
Pewnego dnia siedziała zupełnie sama, niezmiernie zamyślona, płakała..
.Podszedł on, przytulił ją, powiedział: "Nie płacz więcej".
Od tej pory byli razem. Do czasu...
Po krótkim czasie znudziła mu się i ją zostawił, lecz fakt, iż nie mógł znaleźć innej dziewczyny pogrążał go.
Prosił, by wróciła. Ona wierzyła, że on ją naprawdę kocha, że czuje to samo...
Zgodziła się natychmiast, lecz ten chłopak zrobił to samo, co za pierwszym razem - znudził się i zostawił...
Stanęła na parapecie, skoczyła w dół. Spadając słyszała w swoim mieszkaniu dzwoniący telefon.
To dzwonił on, powiedzieć jej, że już wie, że kocha ją naprawdę, jak nikogo do tej pory.
Tak, rzeczywiście ją pokochał, było już za późno.
Ona już nie żyła...
  • awatar Gość: świetne :).+zapraszam do mnie ;D.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Drogi Pamietniku : Jestem na lozku w szpitalu, doktor mowi ze beda mnie operowac i moge tego nie przezyc. Potrzebuje nowego serca, potrzebuje rowniez kogos kto moglby mnie wesprzeć w tych trudnych momentach, ale moj chlopak jeszcze nie przyszedl.

Drogi Pamietniku : Oprecja skonczona, doktorzy mowia, ze wszystko poszlo zgodnie z planem, ze sie udala, ale ja nadal potrzebuje kogos kto mnie moglby wesprzec wtych trudnych chwilach, ale jego caly czas nie ma.

Drogi Pamietniku : Minal juz tydzien, wyszlam ze szpitala, wszystko ze mna wporzadku, moj chlopak nadal nie przyszedl wiec teraz postanowilam do niego pojsc, bo bardzo sie tym przejmuje.

Drogi Pamietniku : Bylam u niego, dlugo walilam w drzwi ale nie bylo nikogo, weszlam do srodka, drzwi byly otwarte i na stole byla kartka papieru ktora mowila:

"Kochanie, wybacz mi, ze nie mogłem Cie wesprzeć w tych trudnych momentach a tak wiem ze tego potrzebowałaś. Chciałem zrobić ci prezent, moje serce już dla mnie nie bije, ale jestem szczęśliwy ze mogę ci je dać, ze nadal żyje w Tobie .. Kocham Cie .."
 

 
Przeczytaj te historie. Wczuj się w nią. I wtedy zadecyduj jak zaczniesz
jutrzejszy dzien.. .
Michał jest takim człowiekiem, za którym raczej się nie przepada. Jest zawsze
w dobrym humorze i zawsze ma cos pozytywnego do powiedzenia.
Zapytany jak się czuje odpowiedziałby:
"Gdyby było lepiej już bym chyba nie wytrzymał!". Był naturalnym
motywatorem. Jeśli jakiś pracownik miął zły dzien., Michał zawsze radził mu
jak znaleźć pozytywną stronę tej sytuacji. Widząc to, bardzo mnie to
zaciekawiło .
Pewnego dnia podszedłem wiec do Michała i spytałem go: "Nie rozumiem. Nie
można być tak pozytywną osobą przez cały czas. Jak ty to robisz?" Michał
odpowiedział: "Każdego ranka, gdy się budzę mówię sobie - "Michał, masz
dzisiaj dwie możliwości - możesz mięć dobry humor albo możesz mięć zły
humor". I wtedy wybieram dobry humor. Za każdym razem, gdy wydarza się cos
niedobrego, mogę wybrać albo bycie ofiarą albo wyciągnąć z tego jakąś lekcje
dla siebie. I wybieram wyciągniecie lekcji.
Za każdym razem, gdy przychodzi ktoś do mnie ponarzekać, mogę wybrać
zgodzenie się z nim albo pokazanie mu pozytywnej strony życia. I wtedy
wybieram pokazanie mu tej pozytywnej strony."

"Zaraz, to nie jest takie proste!" - zaprotestowałem .
"Ależ tak, to właśnie takie jest." - odpowiedział Michał.
"Życie polega na wyborach. Każda sytuacja jest wyborem. Ty sam wybierasz jak
zareagujesz na dana sytuacje. Ty wybierasz, jaki wpływ maja ludzie na twoje
samopoczucie. To ty wybierasz bycie w dobrym albo złym humorze.
Mówiąc krótko - to twój wybór, jak wygląda twoje życie."

Zapamiętałem, co powiedział mi wtedy Michał. Krótko potem opuściłem firmę, w
której wtedy pracowałem i otworzyłem swoją własna. Straciliśmy kontakt ze
sobą, ale często przypominałem sobie Michała, gdy dokonywałem wyborów w moim
życiu, zamiast tylko reagować na zmiany sytuacji.
Kilka lat później dowiedziałem się, że Michał miął poważny wypadek. Spadł z
rusztowania z wysokości prawie 20 metrów. Po 18-godzinnej operacji i wielu
tygodniach rehabilitacji Michał został zwolniony ze szpitala z wszczepionymi
w plecy metalowymi prętami .
Spotkałem się z nim około 6 miesięcy po wypadku .
Kiedy spytałem jak się czuje odpowiedział: "Gdyby było lepiej już bym chyba
nie wytrzymał! Chcesz zobaczyć moje blizny?"
Nie chciałem, ale zapytałem, o czym myślał w chwili wypadku .
"Pierwsze, co mi przyszło do głowy to moja córka, która niedługo miała się
urodzić." - odpowiedział Michał .
"Później, gdy już leżałem na ziemi, pomyślałem sobie, że mam dwie
możliwości: mogę wybrać - żyć albo umrzeć .
Wybrałem życie."
"Nie byłeś przerażony? Nie straciłeś przytomności?&quo t; - spytałem.
Michał kontynuował: "Moi znajomi byli wspaniali. Mówili mi, ze wszystko
będzie dobrze. Aż do momentu, kiedy zawieźli mnie do szpitala i zobaczyłem
twarze lekarzy i pielęgniarek - wtedy naprawdę się przeraziłem. W ich oczach
wyczytałem - "ten facet już nie żyje" . Wiedziałem, ze musze cos zrobić."
"I co zrobiłeś?" - spytałem . "Była tam taka duża, tęga pielęgniarka
wykrzykująca różne pytania do mnie." - opowiadał dalej Michał . "Spytała,
czy jestem na cos uczulony. "Tak" - odpowiedziałem. Lekarze i pielęgniarki
przestali pracować, czekając na moją odpowiedź. Wziąłem głęboki oddech i
krzyknąłem "Grawitacje& quot;. Oni zaśmiali się, a ja powiedziałem -
"Wybieram życie. Operujcie mnie jak żywego, a nie jak martwego."

Michał przeżył dzięki umiejętnościom lekarzy, ale również dzięki swojej
niesamowitej postawie .
Nauczyłem się od niego, że codziennie możemy żyć pełnym życiem.
To nasz wybór. Postawa jest wszystkim ."

Masz teraz dwie możliwości:
1. Wyrzucić tę historie i zapomnieć .
2. Opowiedzieć ją ludziom, na których ci zależy
 

 
Ona- była piękna otaczała się chłopakami, zawsze była w centrum uwagi, no ogół była wesoła, ale w duszy miała smutek…

On- był typem samotnika, wiele osób interesowało, co nosi w duszy, dlaczego właśnie taki jest…

Ona- przeprowadziła się tu, bo jej ojciec znalazł dobrą prace w okolicy…

On- mieszkał tu od urodzenia, ale zawsze chciał się stąd wyrwać…

Kiedy pierwszego dnia pojawiła się w szkole każdy chciał ją poznać, ale ją interesował on, ten który siedział sam z dala od wszystkich…

Była pierwszą dziewczyną, którą się zainteresował, chociaż jego szkole było mnóstwo dziewczyn to na żadną wcześniej nie patrzył tak jak na nią…

Okazało się, że chodzą do jednej klasy, kiedy tylko weszła do klasy zauważyła koło niego puste miejsce podążyła w jego kierunku…

Uśmiechnęła się i zapytała czy może usiąść, odwzajemnił jej uśmiech, wszyscy patrzeli ze zdziwieniem, nigdy do tej pory się nie uśmiechał…

Czas mijał zaprzyjaźnili się, po kilku tygodniach od pierwszego pojawienia się w szkole poprosił ją o poważną rozmowę, umówili się po szkole w parku…

On- musze Ci coś powiedzieć.

Ona- Stało się coś?

On- nie, chciałem Ci tylko powiedzieć, że…

Ona- Że? No, co chciałeś mi powiedzieć?

On- Może to głupie, ale kiedy cię zobaczyłem pierwszy raz od razu Cię pokochałem…

Ona- Już się bałam, że nigdy tego nie powiesz , ja też cie bardzo kocham.

On- zostaniesz moją dziewczyną ?

Ona- Tak

Dni mijały a oni byli nie rozłączni. Zawsze byli razem…

Tacy szczęśliwi wszyscy im zazdrościli…

Pewnego dnia ojciec oznajmił jej ze dostał nowa prace za granica i musza się jeszcze w tym tygodniu przeprowadzić… ona nie wiedziała jak mu to powiedzieć…

Zadzwoniła do niego…..

On- halo….

Ona- wiesz tata dostał nowa prace w Anglii i jeszcze w tym tygodniu musimy się przeprowadzić kocham cie- rozłączyła się…

Następnego dnia nie było jej w szkole. Postanowił do niej pójść… Drzwi otworzyła ona…

On- kochanie jakoś przetrwamy ten czas zaraz wakacje przyjadę do ciebie…

Ona- Nie mogę tak dłużej. Dam sobie rade bez ciebie, bo już cie nie kocham już zapomniałam, co było miedzy nami to już koniec… zamknęła drzwi…

Nie wierzył, co usłyszał poszedł do domu zamknął się w swoim pokoju…

Przejechał żyletka po żyłach… zasnął…

Jego matka znalazła go po 2 godzinach… już nie żył….

Kiedy ona się o ty m dowiedziała przyjechała jak najszybciej mogła lecz na pogrzeb nie zdążyła. Położyła się przy jego grobie wyjęła żyletkę prześciela wzdłuż żył.. zasnęła…

Na drugi dzień jogo matka ja znalazła…

Przy niej leżał list, w którym pisała…

Przepraszam was za to, ale nie mogę bez niego żyć….
  • awatar H!P$T3RJ0K3: Dobre :D Wpadniesz http://lelaa.pinger.pl/m/18734384/spaltozdymem ? :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Siemkaa ..
Wiem wiem ,że mnie długo nie było aż 4 dni. .
Dzisiaj przychodzę do was z pytaniem..
Chcielibyście wysłałać mi list , prezent , napis z moim imieniem....?
Jeżeli tak to napiszcie mi w komentarzu a ja jak zerknę na bloga to wam na wiadomości napiszę mój adres.. Zapraszam .
 

 
Siemka siemkaaa.
Jedna blog-erka poprosiła mnie o to,żebym wstawiłam swoje zdjęcie przed i po ..Ale są trzy powody,dlaczego ich nie wstawię.

1.Nie mam zdjęcia jak byłam otyła wszystkie skasowałam.;c
2.Jestem wstydliwa..;c
3.Nie jestem na pokaz.
Więc wybaczcie mi,że nie wstawię zdjęć ..Może kiedyś .;/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Tag.Coś o sobie.

1.Jak masz na imię .?
Odp.Lena ;P

2.Czy chciałabyś mieć inne imię niż takie jakie masz.?
Odp.Nie uważam,że każde imię jest śliczne.;D

3.Jaką porę roku lubisz najbardziej .?
Odp.Nie mam swojej ulubionej pory roku.Każda pora roku ma swoje uroki.Jeżeli mam wybierać to będzie to Lato i Wiosna.

4.Masz jakieś hobby. ?
Odp.Oczywiście,że mam. Kocham grać w piłkę nożną oraz siatkówkę.Ogólnie mówiąc kocham sport. ♥

5.Masz swój styl czy kupujesz to, co jest modne?
Odp.Mam swój styl pomieszany z modą, lubię kombinować .

6.Co lubisz jeść najbardziej .?
Odp.Sałatkę lodową .

7.Twój kolor włosów.?
Odp.Ciemny brąz .;D

8.Wolisz ubrania luźne czy eleganckie i obcisłe.?
Odp.Wolę luźne ubrania na co dzień,ale tak do szkoły czy coś to takie średnie.;D

9.Kolor Twoich oczów.?
Odp.Wpadają w brąz ale też w niebieski. ;D

10.Ulubiony film.?
Odp.Titanic.♥

To na tyle. Dziękuję .. Teraz wiecie o mnie coś więcej .
 

 
Teraz coś o grubych osobach.Żeby wiedziały te osoby,że nie mają się czego wstydzić .

Nie macie się czego wstydzić,otyłość to nic złego. Kiedyś też byłam strasznie otyła, ważyłam 96 kg, i dzięki hejta które się pojawiły w moim kierunku schudłam, teraz ważę 52 kg, Jest to straszna różnica.Krytyka to moja motywacja,tak sobie mówiłam i się udało. Po za tym trzeba dużo ćwiczyć , nie wolno jeść słodyczy , chipsów , pić pepsi itp.Wiem bez tego ciężko żyć,ale uwierzcie mi,że da się z tym walczyć.Założyłam sobie też dziennik w którym zapisywałam sobie diety , ćwiczenia ile schudłam, oraz wkleiłam sobie zdjęcia wymarzonego chłopaka oraz top model. To też dużo pomogło.! ;D
Z otyłością można walczyć,tylko trzeba chęci Nie martwcie się,że ludzie was krytykują, najwidoczniej są głupcy.
Dam wam linki z ćwiczeniami.

1.

2.

To na tyle..
  • awatar Lena Maja Rutkowska: @miramare: Sama nie wierze w to,że tyle schudłam.No wiem,że są fajne,ale będzie im ciężko w życiu .:/
  • awatar Lena Maja Rutkowska: @Princess f**king bitch: Krytyka zawsze motywuje człowieka.:D
  • awatar Lena Maja Rutkowska: @Peaceful Dreams ;*: Nie chciałam bym się pokazywać.Przepraszam,ale wiesz od jakiegoś czasu jestem wstydliwa. Może kiedyś do dam .:D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wpis dotyczy Justina Biebera, jeżeli go nie lubisz to nie czytaj tego wpisu bo może urazić Twoją dumę . Aa jeżeli zdecydujesz się przeczytać to zostaw szczerą odpowiedź .

Wszyscy hejtują Justina,a tak na prawdę może zazdrościcie mu sławy. Czemu wyrabiacie sobie opinie na jego temat w ogóle go nie znając.? Przecież to jest też człowiek,na trochę szacunku zasługuje. Ta ciekawe czemu jak był koncert jego w Łodzi to w c**j dużo osób było,na nim. I co jak się skończył to znów lecą się hejty na jego temat . Ogarnijcie się,ciekawe jeżeli wy byliście sławni to jak wam by ktoś takie słowa rzucał jak byście się czuli. Pewnie urażeni, więc pomyślcie za nim coś powiecie o kimś. Jeżeli wam się on nie podoba czy w ogóle to nie hejtujcie go z góry do dołu.

Dobra już kończę, tak lubię Biebera.♥

 

 
Siemka wszystkim.

Jest jest wreście piąteczek .♥
Dzień mi bardzo dobrze zleciał,w szkole jak w szkole nudy, niestety pogoda mnie zawiodła,prawie cały dzień padało. No mówi się trudno.Wróciłam do domu około 14:30 , no co mam powiedzieć w domu czekał na mnie pyszny obiadek. Mmm palce lizać Odrobiłam szybko lekcje i pouczyłam się chwilkę , i weszłam sobie na facebooka oraz na bloga ,ale jakoś wcześniej mi się nie chciało pisać . Cała ja leniuszek . Ten dzień zaliczam do udanych .;p
 

 
Siemka wam ..
Dzisiaj postanowiłam dodać wpis z mojego starego bloga, ponieważ na niego zapomniałam hasła i nie odpowiedziałam na nominację . To teraz to zrobię .
Oto pytania.:
1.Ulubiona książka ..
Odp.: Cafe Plotka Marty Fox.
2.Ulubiony film.:
Odp.Titanic und Dirty Dancing
3.Jak wygląda Twój dzień .?
Odp.Ponury .
4.Często masz jakieś sny.?
Odp.Nie.
5.Co Cię najbardziej wkurza.?
Odp. To jak inni się chwalą i papugują .;p
6.Co robisz gdy się denerwujesz.?
Odp. Szybko mówię oraz zaciskam dłonie .
7.Masz zdolności do pakowania się w kłopoty.?
Odp. Tak bardzo często a to dlatego , że mam za bardzo dobre serduszko.
8.Masz jakieś ulubione zajęcie .?
Odp. Tak mam. Jest to pisanie na blogu i słuchanie muzyki .
9.Dużo czasu spędzasz na komputerze.?
Odp. Teraz nie za bardzo ,ale jak mi wpadnie w rękę to go nie oddam .
10.Masz rodzeństwo.?
Odp. Tak mam .
11.Co sądzisz o moim blogu .?
Odp.Jeśli mnie teraz znajdziesz to sądzę, że jest bardzo ciekawy, można się również pośmiać .
 

 
Tu znowu ja . .
Teraz mam dla was Tag: Kilka rzeczy które mnie irytują część I

1.Irytuje mnie to,że idę sobie ulicą i ktoś na mnie trąbi i się wydziera np. Cześć laska. Boże jakie to jest żałosne..
2.Idę sobie chodnikiem,z naprzeciwka idzie jakaś para i specjalnie się przede mną całuje, po-pisówa.Chcecie się całować nie zabronię wam tego,ale zamknijcie się w domu nie wiem w hotelu czy gdzie kol wiek,ale nie całujcie się na ulicy. Fuu to jest obrzydliwe..
3.Jak ktoś kogoś nienawidzi i ta osoba wszystkich nastawia przeciwko tej osobie którą nie lubi.Po co ? Po to,żeby ją zniszczyć i żeby pokazać kto rządzi.
4.Gdy siedzisz sobie na laptopie i jest już 22 a rodzice ..- Złaz z komputera.Będę siedzieć tyle ile mi się chce.Sorry ,ale to jest mój laptop i nie mają prawa mną i moim laptopem rządzić.
5.Gdy idziemy z koleżanką na spacer i ona od razu -Jejku jak ja Ci zazdroszczę tych ciuchów,albo ale masz zajebistego chłopaka. Aa na drugi dzień ma te same ciuchy.. Sorry,ale papug nienawidzę .
6.Gdy sobie rozmawiam przez telefon a nagle BRAK ŚRODKÓW NA KONCIE.
To jest na tyle z części I
Teraz idę ruchać podusię. Dobranoc wszystkim .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›